środa, 21 stycznia 2015

PIERWSZORZĘDNE FASZEROWANE ZIEMNIACZKI - IMPREZOWY HIT!!!




Te przepyszne faszerowane ziemniaczki goszczą u nas na każdej imprezie, czyli przynajmniej kilka razy w miesiącu;-) Na jednej uroczystości ich zabrakło (pewnie z jakiegoś błahego powodu, bo już go nie pamiętam), no i zaczęło się: A gdzie ziemniaczki? Nie ma ziemniaczków? Ale jak to nie ma ziemniaczków? My chcemy ziemniaczki! FOCH!!!;-) Nie ma nic gorszego od niezadowolonego gościa na imprezie, więc ziemniaczki muszą być i BASTA!!! 
No kochani! Tak szczerze, to jak zrobicie te rarytasowe ziemniaczki, Wasi goście Was PO-KO-CHA-JĄ!!! Słowo!;-) Do tego najlepszy jaki jadłam sos czosnkowy i tak po prostu we własnym domku można posmakować nieba. Achhh...
Koniecznie trzeba ich zrobić całą piekarnikową blachę, bo dam stówkę a nawet dwie;-P, że ze stołu znikną wszystkie i to jako pierwsze. Ha! A jak!

Do wybornych, smakowitych, po prostu przepysznych faszerowanych ziemniaczków będziecie potrzebować:

ok 15 ziemniaków średniej i najlepiej tej samej wielkości
200 g boczku wędzonego (wegetarianie niech pominą ten składnik)
2 duże cebule
200 g pieczarek
2 ząbki czosnku
1 łyżka masła kalrowanego
pietruszka w sezonie świeża, zimą mrożona;-)
sól, pieprz
ulubiony ser żółty do posypania

Na GENIALNY sos czosnkowo - ziołowy:

3 łyżki jogurtu naturalnego (może być grecki)
3 łyżki majonezu
3 ząbki czosnku
po szczypcie czosnku granulowanego, zioła prowansalskie i opcjonalnie: tymianek, oregano, bazylia, majeranek, suszony koperek i pietruszka (ja zawsze dodaje wszystko i nie żałuję;-)

1. Ziemniaki obieramy, przekrawamy na pół (ale wzdłuż) i gotujemy (od zagotowania wody:-P) na małym ogniu w osolonej wodzie ok 10 min. Ziemniaki nie mogą być super miękkie, bo przy drążeniu nam się rozpadną. Gotowe, odcedzamy  w sicie i wtenczas zabieramy się za farsz.

2. Cebulę kroimy na pół i jeszcze raz na pół, następnie w piórka. Boczek na cieniutkie paseczki, pieczarki w kosteczkę i wraz z solą pieprzem i odrobinką masła obgotowujemy je w osobnym garnuszku, do momentu odparowania wody.

3. Lekko przestudzone połówki ziemniaków układamy na blaszce, wydrążamy je odrobinkę łyżeczką do herbaty. To co wydrążymy odkładamy do miseczki i ugniatamy widelcem.

4. Cebulę i boczek podsmażamy na maśle, czosnek przeciśnięty przez praskę, ugniecione ziemniaczki (tzn to co z nich wydrążyliśmy), następnie odparowane pieczarki, wszystko przyprawiamy solą i pieprzem, mieszamy i na koniec dodajemy drobno pokrojoną pietruszkę.

Ten zapach unoszący się w kuchni.... Achhhhh.....

Przestudzony farsz nakładamy małą łyżeczką na lekko wydrążone ziemniaki, zapiekamy 20 min w 200 C, po tym czasie wyciągamy blaszkę z piekarnika i na każdym niebiańskim ziemniaczku kładziemy na wierzch mały plasterek ulubionego sera żółtego, ponownie zapiekamy, tym razem do momentu, aż ser się rozpuści.

Voila!!! Magiczne ziemniaczki gotowe! Podajemy z polanym sosem czosnkowo - ziołowym. Ja zawsze podaje ziemniaczki na dużym talerzu, a na środku sosik, by każdy kto ma na nie ochotę (a mają wszyscy), mógł sobie polać sosikiem ile zechce;-)

Achhhh... nie wiem jak Wy, ale ja zgłodniałam!
Idę szamać! CIAO!


poniedziałek, 19 stycznia 2015

BIG COME BACK!!!!

Kochani! 
Jak człowiek się hajta bądź chajta (która forma poprawna...yyyy???) to może się tak zdarzyć, że mąż potem zrobi BACH! i zapłodni żonę, no i potem taka żona (BIDULKA jedna!) w pierwszym trymestrze ciąży na jedzenie patrzeć nie może... zapach (wtenczas, raczej jego smród) przyprawia ją o mdłości... lodówki to przy niej otwierać nie wolno, gdyż węch ma lepszy od psa myśliwskiego... mizernieje, chudnie, bo pod sercem zagnieżdża się Cudowny Mały Pasożyt;-) A mąż? A mąż żywi się wtenczas kebabami od Turka, bądź pizzą pseudo włoską (na początku nie ukrywa z tegoż powodu radości, potem jednak zaczyna przebąkiwać, iż marzą mu się zraziki drobiowe i ziemniaczki...no nawet to, że suróweczką nie pogardzi...)
Kochani! A no taka żona i taki mąż maja już ten etap za sobą!!!!Juuupiii!!! Znów mogę gotować i to bez odruchów wymiotnych, więc jest git!!! Apetyt wraca, więc jest podwójny git!!! No i jesteśmy prze-szczęśliwi z zaistniałej sytuacji, więc jest git x 1000!!! Czekamy na naszą drugą córeczkę;-) 
Zatem ogłaszam wszem i wobec BIG COME BACK!!! Restauracyjka Literacka znów zaserwuje coś pysznego, zarówno dla żołądka jak i umysłu. Już pracuję nad ostatnią częścią "Teściowej", no i już jutro zaserwuję Wam przepis na meeeegaaa, suuupeeer, pyyyyszzzneeee faszerowane ziemniaczki, to taki mój hit imprezowy;-)

No to tyle tłumaczeń...dzięki, że byliście cierpliwi, no i dzięki, że byliście niecierpliwi;-) Otrzymałam całkiem sporo esemesów i wiadomości od Was (z czego baaardzo się cieszę), iż mam (delikatnie pisząc) ruszyć moje wielkie cztery litery i zabrać się z powrotem do pichcenia i pisania;-) Zatem kochani ruszam!!! No!!! No to do jutra!;-)